Ten ślub był mi wyjątkowo bliski. Wszystko przez to, że na ostatnim roku studiów odpowiedziałem na ogłoszenie Marceliny i Marcina o wynajmie pokoju w ich mieszkaniu. Tak mi się spodobało, że spędziłem z nimi ponad rok i przekonałem się, że na lewobrzeżnym Toruniu też można żyć ;)

Przez ten czas trochę się z nimi zżyłem i jestem chyba nieoficjalnym, dalekim kuzynem rodziny. Tym samym zdarzyło mi się kilka razy wzruszyć na samej uroczystości, a to często mi się nie zdarza. Na szczęście w pobliżu był Grzegorz Olkowski, z którym zrobiliśmy ten ślub w tandemie. Ocierał mi przy okazji łezki i dawał się wypłakać w ramię ;)